poniedziałek, 29 lutego 2016

                                  ROZDZIAŁ I cz. II

                                       Jak się wszystko ułożyło

-Charlie...-szepnęłam na co on mnie mocno przytulił.
-To nie możliwe...-dodałam jeszcze.
-Hej o co chodzi??- zapytał Leo, który nic nie ogarniał.
- To ona...- wytłumaczył zszokowany Charlie.
-O cholera- powiedział Leo.....

Starałam się wyrwać z uścisku Charlie'go, bo przecież nie utrzymywał ze mną kontaktów, ale on trzymał mnie bardzo mocno.

-Charlie puść- powiedziałam przez łzy prawie niesłyszalnie.
-Nie- odpowiedział krótko.
-Ale to boli- skłamałam licząc, że mnie w końcu puści, ale tylko trochę lżej mnie trzymał.
-Dlaczego??- zapytałam, a nie wiedział o co mi chodzi.
-Rozwiniesz swoją myśl- lekko się zaśmiał.
-Nie odzywałeś się, a teraz mnie przytulasz jakby nigdy nic- wyjaśniłam mu lekko rozgoryczona.
-Twoi rodzice powiedzieli mojej mamie, że zmienicie nazwisko i żebyśmy was nie szukali. Szukaliśmy, ale nigdzie w internecie nie było waszych śladów, więc stwierdziliśmy, że faktycznie zmieniliście swoje dane- powiedział Charlie prawie płacząc.
-Nienawidzę ich... Tak strasznie ich nienawidzę...- wyszeptałam wtulając się w blondyna.

Nagle poczułam, że ktoś się przytula do moich pleców. Był to Leondre. Staliśmy tak chyba pół godziny. Nikt nie miał odwagi się odezwać. Zadzwonił mój telefon. Chłopcy poluźnili uścisk żebym mogła odebrać. Nie patrząc na ekran odebrałam. Usłyszałam rodziców. Rzuciłam telefonem o podłogę i uciekłam z płaczem za scenę.

~Charlie
Zadzwonił jej telefon. Puściliśmy ją, aby mogła odebrać. Obserwowałem każdy jej ruch. Odebrała telefon i nagle rzuciła nim o ziemię i pobiegła z płaczem za scenę. Podniosłem jej telefon. Nic mu się nie stało. Usłyszałem w telefonie przerażone głosy jej rodziców. To dlatego się tak zdenerwowała.
Postanowiłem coś powiedzieć, ale nie wiedziałem co.

-Dzień dobry- powiedziałem niepewnie (oczywiście po angielsku).
-Yyyy... Dzień dobry- powiedział zdziwiony mężczyzna, chyba był to wujek.- Nazywam się George Lenehan, jestem tatą Teresy. Z kim mam przyjemność??
-Ze mną wujku- odpowiedziałem wściekły na niego za to co nam zrobił.
-O boże... Charlie- usłyszałem zdenerwowany głos wujka, spostrzegawczy się znalazł.
-Ja, a co zaskoczony??- zapytałem sarkastycznie jeszcze bardziej wściekły.
-Ale jak??- zapytała ciocia.
-Mam zespół razem z moim przyjacielem i zostaliśmy zaproszeni na YSoT. I tak wyszło, że się poznaliśmy... A i jeszcze jedno nienawidzę was tak samo jak ona.- powiedziałem i się rozłączyłem, może trochę za mocno ich potraktowałem, ale należało im się.

-Kto to był??- zapytał nieświadomy niczego Leo.
-Jej rodzice...- westchnąłem.
-Hej chłopaki- zawołała nas Ola.- Nie wiecie co się stało Tesi, bo zamknęła się w garderobie i nie chcę otworzyć.
-Pójdę z nią pogadać- stwierdziłem, ale Leo mnie zatrzymał.
-Ja to zrobię- stwierdził brunet.
-Ty?!?!- zapytałem zdziwiony razem z blondynką.- Przecież to ja jestem jej kuzynem.
-Dla twojej wiadomości rozmawiałem z nią długo, zaprzyjaźniliśmy się i już o niej dużo wiem i znając ją ostatnią osobą, którą chciałaby widzieć jesteś ty- powiedział i poszedł, trochę mnie zatkało po tym co powiedział, koniec w końców postanowiłem poczekać aż przyjdą.

~Teresa
Pobiegłam do garderoby i usiadłam w koncie. Ola się przez chwilę dobijała, ale gdy jej nie otworzyłam dała sobie spokój i poszła. Zastanawiałam się kogo do mnie wyśle, bo przecież to oczywiste, że to zrobi jak każdy. Modliłam się żeby to nie był Charlie. Wiem, że to nie jego wina, ale najpierw muszę sobie to sama poukładać,on by mi tylko o tym przypominał. W mojej głowie było pełno myśli. Nagle usłyszałam, że ktoś zapukał. To był Leo.

-Księżniczko, otwórz! Nie proszę cię koniecznie o rozmowę, ale chociaż otwórz- usłyszałam jego błagalny głos.Otworzyłam. Chyba przekonał mnie tą księżniczką ;D.
-Cześć...- zrezygnowana powiedziałam smutno, a on tylko mnie mocno przytulił.

Nic nie powiedział, szczerze to mi ulżyło. Siedzieliśmy w ciszy pod ścianą i Leo mnie obejmował. Tak pięknie pachniał. Czułam, że mam przy sobie kogoś ważnego. Podniosłam się lekko i spojrzałam w piękne czekoladowe oczy. Wtedy do garderoby wparował nie kto inny tylko Charlie. Leo natychmiast się zerwał na równe nogi i wyszedł. Może mi się wydawało, ale coś go wyraźnie gryzło i chyba chciał mi to powiedzieć, niestety mój kochany kuzyn wszystko zniszczył.

-I jak mała??- zapytał z wielką troską.
-Oki, przepraszam, że się na ciebie odstawiłam takiego focha, bo to przecież nie twoja wina, ale ciężko mi to było przyjąć do wiadomości.- przeprosiłam go szczerze.- A i jeszcze nie mów do mnie mała- oczywiście musiałam dodać.
-Spoko MAŁA- specjalnie zaakcentował ostatnie słowo.
-Nie ma za co STRASZNIE STARY- jak się bawić to się bawić.
-Dobra dobra koniec kocham cie...- szukał słowa.-..Tesiuleczku.
-Ja ciebie też Charlie'czkuniu- odwdzięczyłam się.
-Dobra chodź już, bo musisz się przebrać przed naszym koncertem.
-Jak ty dobrze znasz kobiety- zaśmialiśmy się.

Poszłam się do Oli i razem pojechałyśmy do hotelu. Ubrałam czarną spódniczkę z wysokim stanem i złotym zamkiem z tyłu oraz biały sweter sięgający przed pępek z czarnym napisem "enjoy". Zrobiłam mocniejszy makijaż i wyprostowałam włosy. Kiedy Ola się "zrobiła" od razu pojechałyśmy do klubu. Kiedy weszłyśmy od razu wszystkie oczy były skierowane na mnie.

-Wow pięknie wyglądasz- po chwili ciszy odezwał się Jeremi.
-Noo- przyznała mu rację reszta mężczyzn w tym pomieszczeniu na co ja się tylko lekko uśmiechnęłam.

Zanim wszyscy poszli na M&G, Leondre podszedł do mnie i powiedział mi na ucho, że "wyglądam najpiękniej na świecie". Zarumieniłam się, ale chyba na szczęście tego nie zauważył. Usiadłam na jakimś krześle i czekałam na koncerty. W pewnym momencie podszedł do mnie Jeremi.

-Hej jak tam??- zapytał przysiadając się do mnie.
-Spoko, ale troszeczkę mi się nudzi.
-Mądrzy ludzie się nie nudzą.
-HA HA dzięki- udawałam obrażoną.
-Oj nie gniewaj się- przytulił mnie.
-No dobra, ale musisz mi coś zaśpiewać.- no co należy mi się coś od życia.

Kiedy zaczął się koncert Jeremiego i Artura, przyszli BaM i razem z nimi oglądałam. Czułam się strasznie niezręcznie, ponieważ brunet cały czas się na mnie patrzył i obserwował każdy mój ruch.
Już miała być następna piosenka i wtedy Jeremi powiedział, patrząc się mi w oczy "tę piosenkę dedykuje mojej pięknej przyjaciółce, aby jej się nigdy już nie nudziło" i zaczął śpiewać. Uśmiechnęłam się szeroko, ale usłyszałam chrząknięcie mojego kuzyna.

-No co??- zapytałam mega uśmiechnięta.
-Chodzisz z nim??- zapytał prosto z mostu, a Leo posmutniał.
-Nie no coś ty- zaśmiałam się z podejrzliwości Charlie'go, a brunet odetchnął z ulgą.

No kurde on się chyba naprawdę we mnie zakochał. Zdziwiło mnie to, że wcale mi to nie przeszkadzało. Chyba też coś do niego czuję. Ale w sumie mam trochę dość tego, że gapił się na mnie jak w święty obrazek. Zaczął się koncert Bars & Melody, a ja się świetnie bawiłam w towarzystwie braci i innych artystów. Tańczyliśmy i śpiewaliśmy, a tak dokładniej to specjalnie się darliśmy. Nie mogliśmy przestać się śmiać. Kiedy chłopcy to zauważyli również się zaśmiali. A Leo nic nie zmienił i cały czas się na mnie patrzył. Po koncercie wróciliśmy do hotelu. Rzuciłam się na łóżko i chciałam pójść od razu spać, ale moje marzenia przerwali bracia Sikorscy, którzy niemal wyważyli nam drzwi, wchodząc do pokoju oczywiście nie pukając BO PO CO. Pogadaliśmy trochę i tak jak byłam zasnęłam.

NASTĘPNEGO DNIA

Obudziłam się o 4:00. Mieliśmy śniadanie dopiero od 6:00, a wyjechać mieliśmy ok. 8:00-8:30, więc miałam dużo czasu. Poszłam się umyć, bo wczoraj tego nie zrobiłam. Ubrałam się w zwykłe czarne leginsy i biały T-shirt z jakimś napisem. Kiedy już skończyłam robić resztę rzeczy była 5:00. Usłyszałam dźwięk SMS'a.

Od: Kochany Charlie x
Co robisz?? Nie mogę spać...

Taa kochany Charlie... Pewnie mi to ustawił kiedy dałam mu na chwilę swój telefon.

Do: Kochany Charlie x
Też nie mogę spać...

Od: Kochany Charlie x 
To zaraz będziemy ;*

Chciałam mu coś odpisać, ale w tym czasie Ola się obudziła. Pogadałyśmy trochę. Kiedy się ubrała gdzieś wyszła, a ja zostałam sama. Chciałam w końcu odpisać Charlie'mu, ale przerwał mi niepukający blondyn, który wszedł do pokoju, a za nim wszedł brunet.

-Zawsze wiedziałam, że nie umiesz wszystkiego, ale, że pukać nie potrafisz to się nie spodziewałam- zaczęłam swoją wypowiedź.- A gdybym się przebierała??
-Nadal bym wszedł, jesteś moją kuzynką.
-A Leo??
-Popatrzyłbym sobie- wyszczerzył się brunet, a ja odstawiłam pięknego facepalm'a.
-Dobra ja idę coś zjeść- powiedziałam wychodząc z pokoju na śniadanie.

~Leo

Kiedy wyszła, postanowiłem powiedzieć Charlie'mu co mnie gryzie.

-Charlie...-zacząłem.
-Chcesz mi w końcu powiedzieć co cię gryzie??- przerwał mi pytaniem.
-No...- powiedziałem niepewnie.
-No nareszcie, myślałem, że nigdy się nie doczekam- zaśmiał się pod nosem.
-A więc- zacząłem już zdecydowanie bardziej pewny.- No bo ja... Zakochałem się w...- jednak nie jestem aż tak odważny jak mi się zadawało.
-Teresie- dokończył za mnie.
-No, ale z kąt wiesz??- zdziwiłem się.
-Leo to widać i to nawet bardzo. Uprzedzając twoje pytanie: nie mam nic przeciwko.
-Cieszę się- bardzo mi ulżyło.- No tylko co ja mam zrobić??
-Powiedz jej to- tak tylko gdyby to było takie proste.
-A jak mnie wyśmieje??
-To fajna dziewczyna i na pewno tego nie zrobi- uspokoił mnie.

I właśnie wtedy do pokoju weszła Teresa. Podeszła do mnie i powiedziała coś co mnie zamurowało...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka!!! Jesteście ciekawi co powiedziałam Teresa Leo?? No to czekajcie na next. Przepraszam, że nie było w tamtym tygodniu rozdziału, ale miałam bardzo dużo nauki oraz gości i nie miałam czasu.
Jeszcze raz przepraszam i do zobaczenia :*
                                                                                                                                 xoxo sweet_amber

sobota, 20 lutego 2016

                                       ROZDZIAŁ I cz. I

                                             Jak się wszystko ułożyło

                                                                                                                                        18.11.2015
-Tesia pakuj się, bo rano nie zdążysz- moja mama krzyczy z kuchni.
-Oki, już kończę- skłamałam, bo nawet nie zaczęłam, a chciałam żeby mama mi dała spokój.
-Zaraz zobaczę- zaśmiała się.
Czyli już nie mam wyjścia... Musze się zacząć pakować. Ohhh jak ja tego nie lubię. A właśnie nie powiedziałam gdzie jadę. Zostałam ambasadorką YSoT i jutro jadę do Poznania. Yey cieszę się, bo dawno nie wyjeżdżałam. Zdjęłam z wysokiej półki w garderobie walizkę i ją otworzyłam.
-Dobra zacznijmy od najprostszego- powiedziałam sama do siebie i zaczęłam pakować bieliznę.
Od tego nieszczęsnego zajęcia oderwał mnie mój telefon. Ktoś dzwonił. To była Olciiak. Mimo iż jestem młodsza to się bardzo zaprzyjaźniłyśmy.

-Hej Olcia- przywitałam się z moją wybawicielką.
-Hej co porabiasz??- zapytała mnie, a ja westchnęłam.
-Robię coś czego nienawidzę czyli się pakuje- zaśmiałam się widząc ile pracy mnie jeszcze czeka.
-Okej to ci nie przeszkadza, tylko chciałam cię zapytać czy wiesz jaki zagraniczny zespół będzie grał- zapytała mnie, oczekując, że wiem, ale ja niestety nie wiedziałam, bo nie miałam czasu sprawdzić.
-Nie wiem, bo nie miałam czasu, więc oświeć mnie- odpowiedziałam śmiejąc się.
-Bars & Melody- powiedziała
-Nie znam- mruknęłam pod nosem.
-To sprawdź, a ja już kończę i ci nie przeszkadzam w twojej ulubionej czynności- zaśmiała się.
-HA HA bardzo śmieszne- powiedziałam z sarkazmem.
-No wiem papa- pożegnała się.
-No papa Olcia- również się pożegnałam i rozłączyłam.

Wróciłam do pakowania i poszło mi to zaskakująco szybko. Zeszłam na dół zrobić sobie kolacje. Przy stole siedzieli rodzice i oglądali telewizje jednocześnie jedząc kolacje. Przywitałam się i poszłam zrobić sobie jedzenie. Nie wiedziałam na co mam ochotę. Po minucie namysłu wzięłam sobie z lodówki sałatkę owocową, nałożyłam do miseczki i usiadłam do stołu.

-Spakowana??- zapytała mnie mama.
-yhym- pokiwam głową mając w buzi kawałki owoców.
-To dobrze- stwierdził tata, uśmiechając się do mnie.
-Tylko pamiętaj, że masz być grzeczna- zaczęła swój tradycyjny monolog mama. Pozwoliliśmy ci jechać samej, więc masz codziennie dzwonić i .....

Coś tam jeszcze mówiła, ale mnie to mało interesowało. Odpowiedziałam jej "okej". Niestety nie udało mi się ukryć mojej irytacji i lekceważenia jej słów, które wypowiadała po raz setny. Popatrzyła na mnie groźnie i chciała coś powiedzieć, ale tata ją zawołał i mi się upiekło. Pobiegłam szybko na górę i poszłam się myć żeby się jej nie narazić. Nalałam sobie całą wannę wody i wlałam do niej karmelowy płyn do kąpieli. Natychmiast pojawiło się mnóstwo piany. Tak najbardziej lubię ;3 Rozbierając się zauważyłam, że mam w kieszeni spodni telefon. Ucieszyłam się, bo nie będę się nudzić. Weszłam do wanny i sięgnęłam po telefon. Weszłam na fb, Przeglądałam stronę główną         i oczywiście nie obyło się bez oznaczenie mnie w wydarzeniu jakim było YSoT. Poczytałam parę komentarzy na ten temat, Nagle przypomniałam sobie o rozmowie z Olą. Zastanawiałam się co zrobić, ponieważ nie chciałam ich sprawdzać na google skoro i tak miałam ich jutro poznać. Weszłam na yt i wpisałam Bars & Melody. Od razu wyskoczyło mi parę piosenek. Wysłuchałam wszystkie po kolei i stwierdziłam, że są na prawdę dobrzy. W pewnej chwili kliknęłam na filmik z konceru BaM. Postanowiłam, że przypatrzę się im. Najpierw zwróciłam uwagę na bruneta. Miał takie same piękne czekoladowe oczy. Od razu mi się spodobał. Lubię takich ludzi. Widać na pierwszy rzut oka, że jest zabawny, miły, przyjacielski i otwarty. Później spojrzałam na blondyna. Z czymś lub bardziej z kimś mi się kojarzył. Od razu weszłam na ich ig, bo na tym filmie nie było z byt dużo widać. Kliknęłam w jego zdjęcie. Skądś go znam na pewno, ale nie wiem skąd. Raczej bym go nie zapomniała jeśli bym go znała. Spojrzałam w jego oczy na fotografii i jeszcze bardziej stwierdziłam, że go znam. Nagle usłyszałam głos mojej siostry.

-Ej wyłaź już! Ja jutro idę do szkoły no!!!- krzyknęła za drzwi Marta.
-No idę, już idę- odkrzyknęłam jej.

Zupełnie straciłam poczucie czasu. Szybko wyszłam i ubrałam jedną z moich ulubionych piżam w jednorożce. Wzięłam telefon i wyszłam.

-No nareszcie wyszłaś- powiedziała moja siostra wchodząc do łazienki.
-Nie przesadzaj...- westchnęłam .
- A właśnie- powiedziała zatrzymując mnie.-Mama kazała ci do niej przyjść.
-Okej- powiedziałam cicho, nie powiem, że przeraziłam się.

Zeszłam do salonu gdzie czekałam na mnie mama. Głośno przełknęłam ślinę i usiadłam koło niej na kanapie. Siedziałyśmy chwilę w ciszy, którą postanowiłam przerwać.

-Co oglądasz??- zapytałam cicho.
-Musimy porozmawiać- powiedziała dość poważnie.
-Ja nic nie zrobiłam- zaczęłam się bronić.
-Spokojnie- uśmiechnęła się lekko, a ja głośno odetchnęłam.-Chodzi mi tylko o to żebyś mi obiecała, że nie wywiniesz żadnego numeru i nie wpakujesz się w kłopoty.
-Okej- uśmiechnęłam się do niej.
-Dobrze, a teraz już idź spać, bo jest 22, a o 7 masz pociąg- powiedziała i mnie przytuliła i pocałowała w czoło.
-Dobranoc mamusiu- powiedziałam, kierując się do pokoju, na co ona tylko się uśmiechnęła.

Gdy już byłam w łóżku, zaczęłam się zastanawiać dlaczego mama tak nagle kazała mi obiecywać. Przecież nigdy tak nie robiła, bo nigdy dawałam jej do tego powodów, miała do mnie pełne zaufanie. Nagle mnie oświeciło, Przecież chodziło jej o Kacpra. No cóż on nie jest typem grzecznego chłopca. Pomimo swojego wieku próbował już nie jednej rzeczy. Mama o tym nie wiedziała. Ale kiedyś gadałam z nim na skype i nie zamknęłam drzwi, a mama akurat wszystko słyszała. Wtedy rozmawialiśmy o tym, że okłamałam mamę, że idę nocować do koleżanki, a tak naprawdę poszłam z nim na imprezę do jego kolegi. Wtedy wszystko ze sobą mieszał i był w okropnym stanie. Jak rozmawialiśmy to kazałam mu obiecać, że nigdy więcej czegoś takiego nie zrobi. Niby obiecał, ale mama wszystko słyszała i zrobiła mi awanturę wszechczasów i dała szlaban na miesiąc. Więc tak, myślę, że to sprawiło, że straciła do mnie zaufanie. W końcu przestałam nad tym rozmyślać i zasnęłam.

NASTĘPNY DZIEŃ

O 5 zadzwonił mój budzik w telefonie. Miałam ochotę nim rzucić o podłogę, ale nie miałam serca tego robić, bo bardzo lubiłam mój telefon. Wstałam. Nieprzytomna zwlekłam się z łóżka i zeszłam na dół do kuchni. Oczywiście co najmniej dwa razy prawie się zabiłam. W kuchni już była mama i kazała mi usiąść przy stole. Usiadłam zakrywając dłońmi twarz i głośno wzdychając na znak, że się nie wyspałam. Mama się zaśmiała i podsunęła mi pod nos świeże (i jeszcze cieplutkie <3) tosty            i kawę. Zjadłam i powlokłam się do pokoju. Leniwie ubrałam biało-czarny sweter, czarne leginsy oraz czarne niskie conversy. Związałam włosy w wysokiego kucyka i lekko się pomalowałam. Nagle przypomniałam sobie, że nie spakowałam kosmetyczki. Oprzytomniałam i szybko spakowałam kosmetyki, szczotkę i tego typu rzeczy. Szybko spakowałam do torebki ważne rzeczy. I zbiegłam po schodach z walizką. Na moje nie szczęście spadłam ze schodów i odnowiła mi się kontuzja nadgarstka. Szybko założyłam stabilizator i pobiegłam do auta. Nawet nie zauważyłam, że moja siostra całą sytuacje widziała i się ze mnie śmieje. Pożegnałam się z tatą oraz Martą. Po chwili byłam już z mamą w drodze na dworzec. Kiedy już byłyśmy na miejscu, pożegnałam się z rodzicielką i wsiadłam do pociągu. Po jakiś 3h byłam już na miejscu. Na dworcu czekała na mnie Ola. Podbiegłam do niej i się przytuliłam.

-Hej! Jak się jechało??- zapytała kiedy już zadzwoniłyśmy po taksówkę.
-Bywało lepiej- zaśmiałam się.

Taksówka przyjechała momentalnie. Całą drogę przegadałyśmy. Kiedy dotarłyśmy do hotelu odłożyłam rzeczy do naszego wspólnego pokoju. Szybko się ogarnęłam i ponownie wsiadłyśmy do taksówki. Tym razem jechałyśmy do klubu, gdzie zaraz miały się odbyć próby. O dziwo szybko dojechałyśmy do klubu. Weszłam i od razu się ze wszystkimi przywitałam i oczywiście poprzytulałam. 

-To gdzie jest to Bars & Melody??- zapytałam wszystkich.
-Zaraz przyjdą- ktoś mi odpowiedział, ale nie zarejestrowałam kto xd.

Usiadłam sobie na jakimś krześle. Inni zajęli się swoimi sprawami, a ja czekałam. Nagle zauważyłam zmierzającego w moją stronę bruneta.

-Hej, jestem Leondre Dervies, a ty penie jesteś Teresa??- zapytał i tak cudownie się uśmiechnął.
-Tak to ja. Masz fajne imię- powiedziałam.

Zaczęliśmy gadać o różnych rzeczach czekając na blondyna. Świetnie mi się z nim rozmawiało. Od razu znaleźliśmy wspólny język. Przegadaliśmy tak dobre pół godziny aż w końcu przyszedł blondyn.

-Hej, jestem Charlie, przepraszam, że musieliście czekać, ale musiałem pilnie porozmawiać- tłumaczył się blondyn.
-Spoko, świetnie spędziliśmy czas co nie??- zaśmiał się Leo.
-No to może sobie pójdę- próbował udawać obrażonego Charlie.
-Oj coś ci nie wychodzi- powiedziałam i cała nasza trójka wybuchnęła śmiechem.
-Przepraszam, ale wydajesz mi się dziwnie znajoma- powiedział Charlie.
-Ty mi też-przyznałam.
-A tak w ogóle to świetnie mówisz po angielsku i masz świetny akcent- przyznał mi Leo.
-No bo jestem w połowie Angielką, jak miałam 7 lat to wyprowadziłam się do Polski- powiedziałam, a blondyn się nagle zamyślił.
-Jak ty w ogóle masz na nazwisko, bo ja ci powiedziałem, a ty mi nie- zapytał Leondre.
-Lenehan- odpowiedziałam po czym Charlie'go jakby coś tknęło.
-Ale jaja macie tak samo na nazwisko- zaśmiał się zaskoczony Leo.
-Yyy..- nie wiedziałam co powiedzieć, też byłam zaskoczona.
-Stój- powiedział blondyn i złapał mnie za rękę.

Popatrzył mi w oczy iiii...... NIE TO NIE MOŻLIWE!!!!! TO BYŁ CHARLIE...MÓJ CHARLIE...
Łza spłynęła mi po policzku.

-Charlie...-szepnęłam na co on mnie mocno przytulił.
-To nie możliwe...-dodałam jeszcze.
-Hej o co chodzi??- zapytał Leo, który ni nie ogarniał.
- To ona...- wytłumaczył zszokowany Charlie.
-O cholera- powiedział Leo.....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Hejka!!! Jak wam się podoba pierwszy rozdział?? Czekajcie na next ;D
                                                                                                                       xoxo sweet_amber ;*

poniedziałek, 15 lutego 2016

                                              PROLOG

Nazywam się Teresa Lenehan. Po pierwsze omówmy moje imię. Teresa, tak to dosyć oryginalne imię... Szczególnie jak na te czasy. Ale to ma też swoje plusy, ponieważ przynajmniej dużo osób mnie kojarzy choćby przez samo moje imię. Jeżeli chodzi o moje nazwisko to całkiem je lubię. Jedyne co mnie w nim wkurza to to, że ludzie często nie czytają mojego nazwiska odpowiednio. Ale już trudno. Tak to jest jak się ma angielskie nazwisko... Jak większość osób zdążyła się domyślić nie jestem z Polski. To znaczy nie do końca. Ach nie lubię o tym mówić... Mój tata pochodzi z UK. Pewnego razu był w Polsce na wakacjach i poznał tam moją mamę. Ona wtedy rozwodziła się ze swoim mężem, z którym miała 3-letnią córkę, moją późniejszą przyrodnią siostrę. Od razu się w sobie zakochali. Po rozwodzie, całą trójką, wyjechali do Wielkiej Brytanii. Rok później na świecie pojawiłam się ja. Moi rodzice bardzo dużo pracowali, a moja siostra do późna była w polskim przedszkolu. Jednak oni nie chcieli żebym poszła do żłobka. Mój tata ma siostrę Karen. Ona ma syna, mojego kuzyna, Charlie'go. Był ode mnie 4 lata starszy, tak jak moja siostra. Nie chodził do przedszkola tylko miał opiekunkę. Rodzice mnie zawozili do niego do domu i opiekunka się nami razem opiekowała. Moja siostra chodziła dlatego do przedszkola, bo nie znała angielskiego (mój tata zna polski, bo się uczył go od podstawówki). Chociaż był moim kuzynem to z nim czułam się naprawdę dobrze. Byliśmy jak rodzeństwo. Łączyła nas niesamowita więź. Tak bardzo nie chcieliśmy się rozstawać, że praktycznie u niego mieszkałam. Mówiliśmy sobie wszystko. Moja siostra Marta była trochę zazdrosna ale bardzo jej to nie przeszkadzało. Pewnego wakacyjnego dnia, kiedy miałam 7 lat, wszystko się zmieniło. Nie pojechałam do Charlie'go. Usłyszałam jedynie, że rodzice się pokłócili z ciocią Karen. Myślałam, że to nic nie zmieni i prędzej czy później się pogodzą. Niestety, myliłam się... Jeszcze tego samego dnia rodzice wszystko spakowali i powiedzieli, że jedziemy do Polski i tam będziemy mieszkać. Bałam się, ponieważ miałam tam iść do szkoły do 1 klasy (od urodzenia byłam dwujęzyczna, doskonale znałam polski i angielski). Ale nie o tym myślałam. Czułam jedynie niesamowity ból i cierpienie. Zostawiam tu Charlie'go... Mojego Charlie'go... Błagałam rodziców żeby pozwolili mi zostać lub chociaż pozwolili mi się z nim pożegnać. Nie pozwolili... Płakałam przez całe wakacje. Miałam i mam mu za złe, że nie próbował mnie odnaleźć ani nawet się skontaktować. Ja nie mogłam,ponieważ rodzice wszystko wyrzucili, skasowali albo schowali. Nie rozumiem jak oni mogli MI to zrobić. Nie widzieli, że tak naprawdę najbardziej ranią mnie. W końcu skończyłam płakać, ale nigdy nie zapomniałam... Ale teraz wróćmy do mnie ;D. Mam 14 lat. Chodzę do 1 klasy gimnazjum. Mieszkam na obrzeżach Krakowa w domu jednorodzinnym. Obok mieszka siostra mojej mamy. Ogólnie w szkole jestem znana i lubiana czyli inaczej po prostu popularna choć nie lubię tego słowa. Może to dlatego, że o roku prowadzę swój kanał na YouTube. I całkiem dobrze mi to wychodzi (prawie 100 tys. subów). Ale ja w to nie wnikam, po prostu lubię to robić. Mam dużo przyjaciół. Ogólnie bardziej dogaduje się z chłopakami. Mam dwóch najlepszych przyjaciół, którzy wiedzą o mnie praktycznie wszystko, Bartka i Janka. Chodzą do 2 klasy, ale to nam w niczym nie przeszkadza. Mam jeszcze przyjaciela Kacpra z równoległej klasy, który może nie wie o mnie wszystkiego, ale i tak bardzo się przyjaźnimy. Jeżeli chodzi o najlepsze przyjaciółki to Miriam, Rita, Ania, Ala z klasy i Julka oraz Oliwia z równoległej. Ale tak naprawdę głównie chodzę po szkole z Anią, bo z nią gadam o wszystkim i o niczym, a i tak się bardzo przyjaźnimy. Mam jeszcze najlepszą przyjaciółkę z czasów podstawówki, Gaję. Bardzo się przyjaźniłyśmy lecz ona poszła do innej szkoły, ale i tak nadal mamy świetny kontakt. Tylko Bartek i Janek wiedzą o mnie wszystko. Inni nie wiedzą nawet, że jestem w połowie Angielką. Uwielbiam muzykę. Gram na pianinie, śpiewam i tańczę. Lubię to,bo mi wychodzi. Jeżeli chodzi o mój wygląd to jestem dość wysoka i szczupła. Mam brązowe długie włosy, które w słońcu mienią się na złoto. Lubie moje włosy, ponieważ są gęste i proste, ale układające się, więc często mam lekkie fale. Ludzie często mi mówią, że mam piękne włosy. Mam czekoladowe oczy. Jeżeli chodzi o mój charakter bardzo przyjacielska, charyzmatyczna, miła, jestem optymistką, uwielbiam się śmiać i dobrze bawić, ale jestem odpowiedzialna. Jeżeli chodzi o moje wady to nie wiem jak to nazwać, ale nie lubię jak każdy wszystko o mnie wie. Z jednej strony jestem odważna, ale z drugiej to obawiam się oceny przez innych moich wyborów życiowych, moich przyjaciół i ogólnie mojego życia. Chociaż czasami wszystkie moje problemy wracają to nigdy nic sobie nie zrobiłam. Po prostu mam za silną psychikę. Ale jak każdy mam czasami chwilę słabości i wtedy mogę liczyć na przyjaciół. A i jeszcze tak na marginesie to uwielbiam podróżować. W sumie to już wszystko o mnie... Może niektórzy uważają, że nie mam ciekawego życia, ale mi ono odpowiada... No cóż... Do zobaczenia ;D

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka!!! A więc prolog już jest ;) Od razu mówię, że:
-przepraszam za możliwe błędy
-nie każdy rozdział będzie miał tytuł 
-będę się starała chociaż raz w tygodniu dodawać nowy rozdział
A więc dziękuje za przeczytanie i czekajcie na next                                                                               
                                                                                                                      xoxo sweet_amber